sobota, 22 lutego 2014

1.4 Sprzedana.

- otóż jak wiecie, renta dla bezrobotnych nie jest zbyt duża, a że wy tylko wydajecie pieniądze postanowiłem się pozbyć jednego z was. - zrobił pauzę. Czy on jest nie normalny?! - i postanowiłem pozbyć się Zoe. Jest młoda, ładna, więc ją sprzedałem. - powiedział jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. On serio jest chory na umyśle...
- co-o? - patrzyłam na niego niedowierzając.
- Głucha kurwa jesteś?! - wydarł sie ojciec. Po moich plecach przeszły ciarki.
- Czyli... Zoe nie będzie z nami mieszkać? - zapytał Ed.
- Kochanie to tylko na chwilę. Za niegługo wrócę. - podeszłam do niego i przytuliłam go, ale on mnie odepchnął.
- Zoe wiem, kto to dziwka! Wiem, że moge cie już więcej nie zobaczyć. - krzyczał.
- nie chce wam przerywać, ale za 30 min będzie tutaj kierowca. Oh i Zoe jeśli nie chcesz, dosłownie, chodzić nago, radze ci się spakować. A i wyrywanie tutaj nic nie da, bo nie masz wyboru. - powiedział młody mężczyzna i uśmiechnął się pogodnie.
- dobrze. - powiedziałam i ruszyłam w stronę schodów na piętro.
- grzeczna dziewczynka.- powiedział brunet.
- Tak po prostu sie poddasz?! - krzyczał Ed. - nie możesz...
- Ed będzie dobrze. Jakbym stawiała upiór to jeszcze mogliby coś tobie zeobić. Kocham cię.- powiedziałam i opuściłam pomieszczenie.

Zaczęłam wrzucać byle jakie ciuchy do walizki. Może jeszcze dokońca nie dotarło do mnie ci co sie stało... zawsze byłam przy Edzie. Starałam mu zastąpić matkę... teraz miałby zostać sam?
Nie, nie, nie! Stop! W jednej chwili obudziłam w sobe ducha walki. Otworzyłam okno i spojrzałam w dół. Kurwa za wysoko... zastanawiałam się chwilę, co zrbić, aby dostać się nadół... napewno nie skocze...
Zastanawiałam się, ale po chwili zamknęłam okno. Przeszłam na półpiętro,spoglądając przez barierkę, czy nikt mnie nie widzi. Kiedy upewniłam się, że jestem bezpieczna otworzyłam okno i spojrzałam w dół. Do ziemi jest jakieś... 4 metry? Dobra, skacze. Wzięłam głęboki oddech i po chwili byłam na dole. Uff.. tylko co teraz? Nie ważne.
Zaczęłam biec w stone domu Sophie. Co jakiś czas spoglądałam za siebie upewniając się, że nie jedzie za mną nic. Wzdrygnęłam się, kiedy usłyszałam za sobą krzyki. Automatycznie zaczęłam biec szybciej, ale moje nogi coraz bardziej odmawiały posłuszeństawa.
Kiedy byłam już na osiedlu koleżanki, poczułam ręce oplatające się wokół mojej klatki piersiowej, które bez problemu unoszą mnie do góry.
- Puść mnie ty dupku! Huju jebany! Pomo....- moje krzyki ucichły, kiedy poczułam, jak koleś za mną zakłada mi na buzię taśmę. Jezu kto normalny nosi przy sobie taśme?
Wyrywałam się jęcząc, ale to nie dawało rezultatów. Poddałam się po dłuższym czasie utraty sił.
- Jesteś taka uparta... - sapnął mi do ucha brunet *. Po moim ciele przeszło tysiąe dreszczy. Stałam w bezruchu, po czym zostałam wepchnieta do wielkiej limuzyny. Chłopak zdjął mi taśmę z ust, a ja tylko krzyknęłamm 'kocham cie Ed!'. Drzwi zatrzasnęły się, a ja zaczęłam płakać. Z tego wszystiego nie zauważyłam, że w limuzynie koło mnie siedzi jakiś pan. Na oko miał 50 lat. Przyglądałam mu się. Może to on mnie kupił? Brr wzdrygnęłam się na myśl o pieprzeniu z 50latkiem.
Trwała niezręczna cisza, którą ja postanowiłam przerwać.
- do kąd jedziemy? - zapytałam mężczyznę.
- Do bradford, panienko. - powiedział - od dzisiaj będziesz tam mieszkać. - dodał i położył rękę na moim udzie.
- kiedy wrócę do domu? - zapytałam ignorując jego ręke.
- Jak Zayn tak powie.- znów zaczęłam się zastanawiać, kto to Zayn.
- kto to Zayn?- zapytałam bez wachania.
- To mój najstarszy syn. Od teraz należysz do niego, i jego przyjaciół. - co to kurwa znaczy. Ręka 50-ęcio latka powędrowsła wyżej. Automatycznie odsunęłam się.

Po jakiejś godzinie jazdy wjechaliśmy na podjazd wielkiego domu. Na podwórku był taras, basen, jacuzzi i wszystkie wypasy, jakie można sobie wyobrazić.
Trzymałam swoją walizkę dwoma rękami. Rozglądałam się dookoła, a młody chłopak złapał mnie za rękę i zaprowadził w strone drzwi frontowych. Bałam się.
Weszliśmy do środka. Zimne kafelki na podłodze chłodziły moje nogi. Dom był w stoniwanych barwach bieli i czerni. Na ścianach było pełno fotografii, platynowych i złotych płyt, a na pułkach stały statuetki. Gdzie ja kurwa jestem?!
Wszyscy , łączne ze mną udali sie do salonu.
- Zayn podejdź tu na chwilkę! - krzyknął mężczyzna, a po chwili ujżeliśmy niezwykle przystojnego i 'wyżeźbionego' mulata w samych dresach. Zaczęłam się trząść.
- Kto to jest? - zapytał Zayn, jak sądze stojąc przede mną, tylko trochę dalej.
- Nie wstydź się. - powiedział ten młody chłopak i pchnął mnie do przodu, a ja niezdarna upadłam na kolana . Syknęłam z bólu, kiedy moje nogi spodkały zimne kafelki.
- To twoja dziwka. - powiedział jego ojciec a we mnie coś pękło. Nie jestem dziwką. Wciąż klęcząc spuściłam głowę patrząc w kafelki. Zayn podszedł do mnie, uklęknął, złapał mnie za podbrudek unosząc moją twarz tak, że patrzyłam w jego głebokie brązowe oczy. Nic nie powiedział, tylko patrzył na mnie lodowatym wzrokiem.
- chodź .- warknął, a ja wciąż siedziałam. Popatrzył na mnie z pogardą. - kurwa chodź ! - wydarł się, a z moich oczu poleciała łza. Leniwie wstałam, i ruszyłam za nim schodami w górę. Mijaliśmy mnóstwo pokoi , aż w końcu weszliśmy do tego na końcu. Gdy przekroczyłam próg drzwi zamarłam. Na ścianie było wielkie, piękne grafiti. Rozejżałam sie jeszce raz po pokoju. Była w nim pozostała czwórka. Czyżby to byli ci ' przyjaciele ' Zayna? Najdziwniejsze jest to, że skondś ich kojarzę.... wtedy spojrzałam na jedno zdjęcie na ścianie i mnie olśiło. To One Direction... Yay < sarkazm >. Nigdy nie byłam 'directioners'.
Gdy juz sie ocknęłam zobaczyła, że każdy na mnie patrzy. Przypomniałam sobie, co ja u naprawdę robie...
- Chłopaki to jest Zoe i od dzisiaj należy do mnie. - Powiedział z udawanym podekscytowaniem i uśmiechał ję triumfalnie. Reszta zmieżyła mnie wzrokiem.

***


Okej to mamy następny, nieco dłuższy rozdział <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz